CO MAMA POWINNA WIEDZIEĆ O METODACH ZASYPIANIA NIEMOWLĘCIA – FAKTY I MITY

Szczerze to gdy moje dzieci się urodziły nie znałam wielu teorii na temat karmienia i usypiania dzieci. Generalnie to poszłam na żywioł, w którym królował rozsądek, intuicja i chęć poznania własnego dziecka, jedyną metodą była próba upadków i wzlotów. Jednocześnie po studiach pedagogicznych miałam pewne przygotowanie, które według mnie wtedy wystarczało by stać się prawie super mamą. Naiwna ja, ale o tym za chwilę. To było 12 lat temu, od tego czasu macierzyństwo stało się kultem samym w sobie, gdzie mamy szukają porad aby być coraz lepsze w swojej roli, lepsze od swoich babć czy mam, samodzielne, samowystarczalne i piękne godzinę po porodzie. Z jednej strony to bardzo dobrze z drugiej kobiety mogą nieświadomie ulec medialnej manipulacji. Teraz każdy pisze o dzieciach, metodach wychowawczych, skutecznych metodach w pierwszych dniach życia dziecka.

Ostatnio zainteresowała mnie tematyka usypiania dzieci według Tracy Hogg

Jej główne zasady to

  •  nauka samodzielnego zasypiania od pierwszej nocy – i już tu zaczynają się moje wątpliwości, bo jak zostawić takie maleństwo samo gdzie oboje byliśmy razem przez 9 miesięcy ciągle związani, pierwsze dni i nawet miesiące nasze dziecko spało przez przynajmniej kilka godzin w nocy z nami, ponieważ:
  • z naturalnej potrzeby zarówno dziecka jak i mamy oraz taty
  • potrzebowało bliskości mamy
  • z wygody przy karmieniu
  • oswajania przez dziecko nowego świata
  • dla nas uczenie się zachowań dziecka

W praktyce dziecko usypiało przy nas, część nocy spędzało w łóżeczku, a przy pierwszym karmieniu dołączało do nas i najczęściej zostawało do rana.  Pewnie według tej Pani zrobiliśmy bezwzględny błąd, natomiast według mnie bliskość z dzieckiem w pierwszych miesiącach jest niezmiernie ważna i kształtuje więź między dzieckiem i rodzicami oraz poczucie zaufania i bliskości.

Według pani Hogg nie może zasnąć przy karmieniu lub w trakcie noszenia, musi być ,,świadome” że zasypia we własnym łóżeczku czy przestrzeni. Rodzic uczestniczy przy usypianiu dziecka, stosuje metodę podnoszenia i układania do snu gdy dziecko płacze, czas ten jest szacowany od 20- 30min.

Jednocześnie rodzic nie powinien bać się płaczu dziecka przy nauce usypiania i nie iść na tzw. łatwiznę i zabieranie dziecka np. do swojego łóżka. Jest też za zaplanowanym schematem dnia i tu akurat uznaję to za plus, wówczas i dziecko i matka może zaplanować swój dzień, pozwolić dziecku na odpoczynek i poczucie bezpieczeństwa. Plusem również jest to że autorka nie pozwala na zbytnie zmęczenie dziecka i przy pierwszych oznakach senności – ziewanie, tarcie oczu lub uszu, pokładanie się następuje wyciszenie i uśpienie dziecka w jego ulubiony sposób – super sprawdzają się bujaczki lub wózki, a niektóre dzieci mają naturalną umiejętność spania we własnym łóżeczku.

Ta metoda mimo wszystko ma według mnie wiele minusów i traktuje dziecko dość instrumentalnie ponieważ dziecka nie można ,,zaprogramować” tylko na jedzenie, spanie i potrzeby fizjologiczne, czasem plącząc wyraża w ten sposób brak bliskości, brudną pieluszkę lub pragnienie czy głód.

Nastawienie tylko na sam sen nie jest dla mnie dobrą metodą choć dość wygodną i lubianą przez rodziców lub placówki wychowawcze. Tym bardziej, że od samego początku odseparowujemy dziecko od siebie, swojej bliskości i ciała zaraz po urodzeniu, gdzie najczęściej jedna i druga strona jej potrzebuje oraz matka potrzebuje czasu na odpoczynek i poznanie rodzaju płaczu swojego dziecka, który może być różny w zależności od sytuacji – głód, bliskość, mokra pieluszka.

Już niedługo następna teoria dotycząca usypiania małych dzieci, a wy jakie teorie lub sposoby macie na sen u maluszków ?

 

 

 

  • Agnieszka Oponowicz

    Jakoś nie przekonują mnie metody głoszone przez Tracy Hogg. Stanowczo bardziej wolę bliskość i relację oraz wsłuchiwanie się w potrzeby dziecka. I pewnie gdyby Pani Hogg dowiedziała się, że moja 3,5-latka wciąż śpi z nami w łóżku, nie zostawiłaby na nas suchej nitki 😉

  • Moje dziecko już od dawna nie wymaga usypiania. Ale gdy była maluszkiem pomogły nam codzienne rytuały i …intuicja 🙂 Warto czasem sięgnąć po literaturę, ale nie zastąpi ona nigdy twojego instynktu, który najlepiej wie, czego potrzeba Twojemu dziecku.

  • ta książka od jakiegoś czasu budzi duże kontrowersje. Osobiście jestem przeciwna zmuszaniu dziecka do zasypiania w samotności i do wypłakiwania się. Dla mnie to znęcanie się nad dzieckiem. Gdzieś czytałam wpis z tekstem: „cry it out yourself” – bodajże na dziecisawazne – w kontekscie zasypiania. Tekst pochodzi z koszulki dziecięcej. i to mi się wydaje najlepszym podsumowaniem tej metody.

  • Agata Borkowska

    Temat rzeka…. ile jest osób w dyskusji tyle jest zdań….każde pokolenie inaczej wychowywało, każda kultura , każda rodzina. Teraz mamy media, portale społecznościowe, wydawnictwa które łykaja tematy szybko to co jest na topie. Mam dwie córki, każda wychowana inaczej, bo każda ma inny charakter i inne predyspozycje. Tak samo jest z innymi dziećmi. poradnik radzi, sugeruje ale człowiek, rodzice mają tylko usłyszeć nikt nie karze im tego robić:) pozdrawiam

  • Wszystko jeszcze przede mna, jednak już widze po koleżankach, że niestety idą na łatwiznę. Dzidzia najczęściej śpi z nimi, bo tak łatwiej, szybciej i nie trzeba po nocach chodzic. Oby tylko później mogły oduczyć dziecko, że nie zawsze mozna spać z mama.

  • To ja jestem z tych okropnych, którzy od urodzenia odkładają dziecko do łóżeczka 😉 Zawsze. Mimo trójki dzieci do dzisiaj nie opanowałam sztuki karmienia piersią na leżąco, więc po skończeniu karmienia wstaję z fotela i prostu odkładam maleństwo. Od początku też uczyłam swoje dzieci samodzielnego zasypiania w łóżeczku, a nie na rękach czy przy piersi.
    Nie wiem nawet czyja to metoda usypiania. Robiłam tak, bo tak podpowiadała mi intuicja.

  • Chciałabym przeczytać kiedyś o teorii, która sprawdza się nie tylko w teorii 😉 I jednocześnie nie polega na dyscyplinie na poziomie wojska.