pexels-photo-38471

POZWÓL DZIECKU NA BUNT – ONO TYLKO DORASTA.

Moja córka 12 letnia właśnie weszła w tak zwany wiek cielęcy, ani to już dziecko ani młodzież, ale swoje zdanie i to głośne już ma i to odnośnie wielu spraw. Muszę przyznać, że odziedziczyła po nas niezły charakterek i potrafi być bardzo upartą i asertywną osóbką.

Pewnie niejedna babcia i ciocia mogłaby uznać,że dziecko jest niewychowane gdyby usłyszała niejedną naszą dyskusję, ponieważ w naszej społeczności nadal uznaje się dziecko grzeczne gdy siedzi w kącie cicho i ładnie się uśmiecha. Jednak czy rzeczywiście chcemy wychowując nasze dziecko, mieć małą osobę, która nie potrafi odezwać się gdy ktoś mu coś narzuca, bronić swojej przestrzeni i własnych przekonań?

Obecnie świat nie jest taki jak kilkanaście lat temu, świat narzuca nam i również naszym dzieciom niesamowite tempo życia, wyścig na lepszych i gorszych. Na to samo dziecko jest narażone  w szkole lub wśród rówieśników, jeżeli z domu nie wyniesie umiejętności dbania o siebie i racji w swoje przekonania może stać się zakompleksionym dzieckiem niepotrafiącym odnaleźć się wśród swoich rówieśników. Pozwól więc rodzicu aby dziecko również miało swoje własne zdanie. To nie jest proste dla rodziców, wolelibyśmy aby dziecko słuchało nas bezgranicznie, grzecznie potakując, w wielu ważnych sprawach tak powinno być, ale pozwólmy dziecku na dyskusję dla niego ważnych sprawach.

Moje dziecko często mnie irytuje, drażni mnie również jego zachowanie w niektórych zachowaniach, ale moje zachowanie i poglądy, dla mojej córki przedpotopowe, również ją drażnią i często się nie zgadzamy, często również między nami iskrzy, ale…

Moje dziecko staje się odrębną osobą, zaczyna dorastać, nie chcę żeby była ode mnie zależna do końca życia, już niedługo pójdzie swoją drogą dlatego pozwalam się mojemu dziecku buntować aby odnalazła siebie i żeby miała możliwość wybrania swojej drogi. Ten bunt pozwala nam się oddzielić co nie zmienia faktu, że zawsze będziemy dla siebie najważniejszymi osobami, a ja będę kochać i wspierać swoje dziecko na każdym jego etapie życia bez względu jaką drogę swojego życia wybierze. I zaakceptuje jego wybory, nawet jeżeli moje wyobrażenia o jej życiu będą inne. I  chyba to jest podstawą świadomego rodzicielstwa.

333

Pamiętaj dziewczynki są zawsze bardziej narażone, powinny umieć mówić NIE,nauczyć się dbania o swoje interesy, dbać o swoją cielesność, aby ktoś kiedyś ich nie skrzywdził.

Nie będę przyjaciółką mojej córki, jestem jej mamą, osobą na którą może liczyć, ale nasze doświadczenia są zbyt różne i moje dziecko nie może być moim przyjacielem.

Często zauważam, że rodzice nie chcą pozwolić swoim dzieciom odejść, zasłaniając się miłością do dziecka. Jest to częste i widoczne wśród jedynaków lub w relacjach matka-syn

Najczęściej są to osoby, które:

-każdą decyzję życiową konsultują z rodzicami, bez względu na to, że są w związku z mężem/żoną

-gdzie matka ma znaczący wpływ na małżeństwo twierdząc przykładowo, że żon można mieć kilka, a matka jest tylko jedna.

-wzbudzanie  w dzieciach poczucia winy, masz swoje życie, a ja już jestem nie potrzebna

-mężczyźni którzy pomimo własnych planów biegną na każde zawołanie mamy lub siostry, co często przekłada się na ich własne życie osobiste

-są to osoby, które często rezygnują ze swoich zamierzeń życiowych ponieważ mogą zyskać lepszy zawód niż to w czym są dobrzy co często prowadzi do depresji lub niezadowolenia z życia.

-gdzie matka staje się powiernikiem lub przyjaciółką, patrz punkt pierwszy.

Bycie rodzicem to nie jest prosta sprawa, nie ma tu kursów ani dyplomów, a każda sytuacja w każdym domu jest inna. Nie ma tu również złotego środka. Ja sama wybrałam w wieku 15lat szkołę z internatem w Krakowie i choć dla moich rodziców nie była to sprawa prosta zaufać tak młodej osobie mogę tylko powiedzieć, że ich decyzja aby pozwolić mi wejść w dorosłość  w ten sposób była jedną z lepszych. Więc może trochę zaufania do młodych ludzi drodzy rodzice nie zaszkodzi?

 

 

  • Mieć dwunastolatkę w domu – szczerze, jeszcze mnie to przerasta, ale popieram wszystko co napisałaś. Myślę, że na każdy zespół rodzice-dziecko, jest inna metoda. Ważne, by zawsze pamiętać, że to młody człowiek i że wiele od nas, jako rodziców zależy. Pozdrawiam w zmaganiach z nastolatką. Ja mam jeszcze kilka lat na przygotowanie 🙂

  • Dziewczyna ma charakter i swoje zdanie, jeżeli tylko umiejętnie to wykorzysta to z pewnością będzie potrafiła zadbać o swój interes w przyszłości oraz cielesność. Uważam, że młodym ludziom bardziej niż ciocia i babcia „dobra rada” potrzebne są dobre przykłady w relacjach damsko-męskich ect.

  • Przerasta mnie sama myśl o tym jak to będzie jak moje córki zaczną dorastać.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Nie wiem jeszcze, jak to jest z dorastającym dzieckiem – i nigdy nie dowiem się, jak jest z dziewczynkami (bo sama akurat mam synka). Ale na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że jako dziewczynka byłam trzymana za bardzo pod kloszem i zależna od rodziców – więc potem w okresie buntu robiłam absolutnie wszystko, żeby się od nich odciąć grubą krechą. Do tej pory nie mamy zbyt dobrych relacji. Może wszystko poukładałoby się inaczej, gdyby swego czasu dawali mi więcej swobody.

    • Dokładnie. Tez tak uważam. Rodzice miejcie się na baczności 🙂 Jest taki moment, kiedy jako rodzic trzeba zacisnąć zęby i pozwolić dziecku stawać się samodzielne. To tak samo jak z chodzeniem: puszczamy dziecko, żeby samo się tego uczyło, nie raz upadnie, potłucze się, poobija aż w końcu nauczy się chodzić… Nie ma nic gorszego jak trzymanie dzieci pod kloszem, zawsze to się źle kończy.

  • Wszystko jeszcze przed nami mam nadzieję że mimo wszystko dam radę

  • a ja myslałam ze bunt dwulatka to kosmos ;p a tu wiecej niespodzianek;p

  • Cóż, sporo jeszcze przede mną, ale już się boję… Pozwolić dzieciom na bunt – jak najbardziej trzeba. Ale najgorzej, aby utrzymać to wyczucie, kiedy należy już powstrzymać to „szaleństwo” 😉

  • Masz bardzo mądre podejście w wychowaniu i dzięki temu, że córka już teraz może wyrażać własne zdanie będzie bardziej samodzielna i niezależna w przyszłości 🙂 A matki, które trzymały całe życie dziecko pod kloszem potem się zdziwią, gdy w wieku 30+ nie będzie umiało podjąć żadnej decyzji i wziąć odpowiedzialności za swoje własne życie..

  • Warto dużo rozmawiać, to jest moim zdaniem najważniejsze w procesie wychowanie. A wszelkie bunty, nie bunty, to właśnie dorastanie, kształtowanie osobowości, testowanie otoczenia.

  • Świetnie napisane. Też uważam że dzieci nie wolno zbytnio ograniczać.

  • Andrzej

    mój bunt nastolatka odbywał się jak w Rosji, czyli skutecznie został stłamszony w zalążku;) przede moją córką wszystkie bunty życia więc za bardzo się wypowiedzieć nie mogę, ale podoba mi się Twoje podejście. Pozdrawiam

  • Matka-Dietetyczka

    Moje dorastanie do łatwych nie należało. Mam synka, być może w przyszłości będę również mamą córeczki. Z częścią spraw bym się zgodziła a z częścią niekoniecznie.

  • Na pewno trzeba pozwolić dzieciom żyć swoim życiem, ale gdy są już dorosłe. Nastolatków trzeba jeszcze wspierać swoim doświadczeniem, chociaż im wydaje się, że wiedzą wszystko najlepiej.

  • Asia Mancarz

    Chyba większość z nas sama się buntowała… Najgorsze to zapomnieć jak się było w tym wieku i nie móc zrozumieć swoich dzieci…

  • Przytłumiony bunt z czasem tylko się zwiększa i potęguję.

  • Z doświadczenia wiem, że trudno jest zaufać dziecku, które już raz dało ciała…bo to ja byłam tym dzieckiem 😉 Ale to potem fajnie prostuje dziecko, zwykła rozmowa, spytanie, jak ono to sobie wyobraża, co będzie dalej, zakaz np. wychodzenia na imprezy, skoro powrót z jednej skończył się godzinnym spóźnieniem, to działa motywująco, by popracować nad swoimi przywarami, od tamtej pory już nigdy nigdzie się nie spóźniłam. Może głupie, ale naprawdę „kary” nie są takie złe jak je diabeł i matki parentingi malują 🙂 Ja jestem wdzięczna rodzicom, że potrafili postawić nam wyraźne granice, a jak je przekroczyłyśmy to rozmawiali z nami na ten temat dość długo. Musimy dać naszym dzieciom popełniać błędy, ale też nie zaszkodzi im gdy poczują konsekwencje swoich działań.