SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ CZYLI O DAMSKICH TOREBKACH

Najpierw byłam zagorzałą fanką plecaków, nadawały się idealnie na górskie wycieczki i przewożenie słoiczków gdy wiodłam życie uczniowsko – studenckie. Później nastał czas hippi i moda na duże indyjskie torebki przez ramię. Niewiele tam wówczas było. Gdy moda i szaleństwa przeminęły, a na świecie pojawiły się Łobuzy stateczna mama postawiła na duże torby, moda niewielkie miała tu znaczenie, byle by duże i pakowne.

Początki standardowe pampersowo – butelkowe. Standard tak zwany. Hard core zaczął się przy 2 latkach – czego tam nie było? Kijki ulubiona zabawka czasem wydawało mi się że pól lasu za mną podąża, jak drwal jakiś. Kamyczki i szyszki niezbyt były dziwnym zjawiskiem. Chrupki, paluszki, picie w dwóch smakach bo jak moje latorośle pojęły ograniczoną genetykę stwierdziły, że nie mogą mieszać swojego DNA no i nie może im smakować to samo, bo to obciach. W tym całym bałaganie odnalezienie telefonu lub chusteczek nie mówiąc o błyszczyku(po co Matce Polce błyszczyk???) graniczyło z cudem.

Obecnie nie przepadam za dużymi torebkami bo nagle zrobiły się dziwnie puste i ze zbyt dużą ilością zwykłych, kobiecych drobiazgów, bardzo przewidywalnych. Choć czasem nadal zdarza się znaleźć swoistą niespodziankę, marudzę tylko chwilkę i to zwykle pod nosem. Taki sentyment jakiś dziwny pozostał.

Bardzo więc przemawia do mnie zasłyszany cytat, że damska torebka jest jak google tylko czas wyszukiwania znacznie dłuższy 🙂

A co wy nosicie w swoich torebkach?

torebka_damska_skórzana_brązowa_4_alkapask